Youngtimer na start- czyli jak zacząć przygodę z klasykami

Klasyk, zabytek, a może po prostu grat? Zastanawiając się, czym jest youngtimer niełatwo o precyzyjną jego definicję. W sytuacji, gdy konsekwentnie rośnie zainteresowanie tego typu pojazdami, dokładne ustalenie jego charakterystyki jest szczególnie istotne.

 



 

Youngtimer oznacza bowiem sporo satysfakcji, niewątpliwe wyróżnienie się na drodze, nutkę nostalgii, ale też niemało obowiązków dbając o tego typu auto. Definicja youngtimer’a jest dość umowna. Można przyjąć, że youngtimery to auta, które powstały w przedziale lat 60-90. ubiegłego wieku. Nie podlegają więc definicji zabytków, ale też trudno je uznać za auta zgodne z aktualnymi trendami motoryzacyjnymi. Nie będzie to jednak  samochód naszpikowany elektroniką, systemami zabezpieczającymi i wszelkimi udogodnieniami, jakie znamy chociażby od dwóch dekad.

Można w internecie spotkać się z określeniem, iż samochody youngtimer to nic innego, jak auta pokolenia naszych dziadków i rodziców. I rzeczywiście – to określenie doskonale oddaje specyfikę tego typu samochodów. To pojazdy, które obecnie zabytkami nie są, ale już w niedalekiej przyszłości formalnie nimi się staną. Zdefiniowanie youngtimera jest o tyle trudne, że np. w przypadku polskiego prawa o ruchu drogowym, ustawodawca wskazuje – ale za oldtimery – pojazdy wpisane do rejestru zabytków ruchomych lub wpisanych do inwentarza muzealnego. Nie ma natomiast określenia wobec nieznacznie młodszych aut.

Samochód youngtimer – przyjmując, że pochodzi z lat 60., 70. czy 80. – to auto o prostej konstrukcji. Jego budowa jest pozbawiona nadmiernych zdobień, a charakteryzuje się minimalistycznym podejściem projektowym. Nie ma w youngtimerach elektroniki na poziomie nawet znanym z samochodów sprzed dwóch dekad. To prosty mechanizm, w którym auto ma zapewnić po prostu jazdę. Komfort podróży, osiąganie szybkości, jakość dźwięku radia – wszystko to jest w przypadku youngtimer’ów oczywiście kwestią zdecydowanie drugiego, jeśli nie trzeciego planu.

Czy w takiej sytuacji samochody youngtimery mogą być atrakcyjne? Zdecydowanie tak. To po pierwsze kwestia oryginalności. W napływie samochodów nowych, efektownych i naszpikowanych elektroniką, nostalgiczne sięgnięcie do motoryzacji z lat 80 i 90. jest niczym podróż w przeszłość. O ile auto jest w dobrym stanie technicznym i zadbane pod względem wizualnym, w ciekawy sposób wyróżni się na każdej drodze – od tras małych miejscowości po kilkupasmowe w dużych miastach.

Inną kwestią jest imponująca wytrzymałość cechująca tego typu samochody. Niezależnie od marki i tego, jaki youngtimer analizować, charakterystyczna dla aut tego pokolenia motoryzacyjnego jest ich żywotność. Powstawały one na bazie bardzo mocnej konstrukcji, uwzględniały bardzo duże przebiegi i – szczególnie w przypadku najlepszych producentów – przechodziły wiele testów jakościowych. W efekcie nikogo dziś nie dziwią imponujące przebiegi samochodów. Mercedes youngtimer, BMW czy Audi – to tylko niektóre z aut, które mogą mieć na liczniku nawet ok. miliona km, ale ich silnik Diesel działa bezproblemowo, a sama konstrukcja skutecznie broni się efektom upływającego czasu.

Planując zakup youngtimera, warto przeanalizować wszystkie argumenty za i przeciw takiemu rozwiązaniu. Oczywiście kusząca będzie cena – z pewnością bardzo atrakcyjna względem nowych samochodów. Nikogo nie powinien zdziwić np. youngtimer do 10 tys. zł – tego typu okazje można znaleźć przez internet. Wystarczy, by w garażu na wsi odkryto zapomnianego kiedyś Fiata z przełomu lat 80. i 90. Właściciele wystawią go na sprzedaż w atrakcyjnej cenie, zakładając, że jego wartość jest relatywnie niewielka. Tymczasem kilkudziesięcioletnie auto – po niewielkiej modernizacji – może okazać się zaskakująco dobrym nabytkiem. Nie dotyczy to wyłącznie jazdy okazjonalnej – np. wykorzystywania youngtimerów do podróży pokazowych czy o charakterze turystycznym. Dbając o auto – na początku po jego przejęciu oraz później, w trakcie eksploatacji – można użytkować youngtimer na co dzień, do regularnych podróży po mieście. Co bardzo istotne, starsze auta bardzo często oznaczać będą także niższą kwotę do wydania na ubezpieczenie OC.

Auta tego typu z założenia powstawały zwykle – szczególnie w przypadku zachodnich modeli – z wysokiej klasy materiałów. W efekcie dziś zachowują trwałość i wszystkie właściwości jezdne. W zdecydowanej większości przypadków starsze samochody z lat 70., 80. czy 90. wymagają jedynie ogólnego przygotowania do jazdy – oczyszczenia, drobnych wymian, ogólnej konserwacji..

Decydując się na takie auto, należy je dogłębnie przeanalizować od strony technicznej. Dobry mechanik – koniecznie pracujący z samochodami starszymi, a nie wyłącznie młodszymi modelami – wychwyci takie elementy jak skorodowane zawieszenie, uszkodzone podzespoły czy błędy konstrukcyjne. Ze względu na ogólną prostotę tych problemów, naprawa niewielkich uszkodzeń youngtimera nie powinna wiązać się z dużym wyzwaniem. Nie oznacza też sporych kosztów – wyzwaniem może być jedynie dostępność nietypowych elementów zastępczych. Te często wymieniane są na zbliżone, ale już zdecydowanie bardziej aktualne. Nowy sezon to nowe wyzwania. Może warto rozejrzeć się za autem dla siebie? Powodzenia !

Igor Krajewski


 

Renesans na klasyki – przemyślenia graciarza

Kiedyś posiadanie klasycznego samochodu traktowane było jako ekscentryzm dla wybranych. Dziś można powiedzieć, że jest to hobby prawie dla każdego. 

 

Moda na klasyki spowodowała prawdziwą eksplozję ogłoszeń z samochodami starszymi niż 20 lat. Niestety, wiele z nich to odpicowany złom, wart niewiele więcej niż waży. Nie przeszkadza to niektórym sprzedającym żądać za niego cen z kosmosu. W Polsce od kilku lat panuje trend wzrostowy na starsze auta, szczególnie auta polskiej produkcji FSO i FSM, czyli słynne Duże Fiaty, Polonezy, Maluchy, Fiaty Cinquecento oraz od niedawna Daewoo (to nie jest żart).

Coś, czym przez lata Polacy jeździli z konieczności - bo mało kto mógł wówczas pozwolić sobie na zagraniczny wóz - dziś przeżywa renesans. Auta produkowane w Polsce nigdy nie należały do najbardziej zaawansowanych technologicznie. Mimo to mają dziś całą rzeszę miłośników. A rzesza miłośników napędza handlarzy do windowania absurdalnych cen za dobrze utrzymane egzemplarze. 30 czy 40 tysięcy złotych w ogłoszeniu za „Malucha” jest dziś niestety rzeczą normalną. Inną sprawą są ceny transakcyjne, które w tym przypadku są o wiele niższe, a samochody o sztucznie napompowanej wartości wiszą w ogłoszeniach miesiącami.

Starych samochodów coraz mniej na drogach… choć wydaje nam się, że wciąż ich jest bez liku. Jednak rok po roku jakiś rocznik, jakiś model znika z naszych dróg. Odchodzi w zapomnienie i dopiero, gdy patrzymy wstecz przypominamy sobie auta z naszego dzieciństwa lub młodości. Znikają auta, które widywaliśmy jeszcze kilka lat temu.  Wracamy do nich w rozmowach przy różnych okazjach, spotkaniach towarzyskich, zlotach. Czasami auto zobaczone na ulicy przywołuje wiele wspomnień. Oglądamy się za nim tak jakoś nostalgicznie… Ileż to lat temu…

Klasyczne auto. Czy samochód musi być stary, drogi, popularny, a może bardzo rzadki i niespotykany? Wydaje się, że pojęcie jest tak szerokie, że możemy spokojnie przypisać miano auto klasycznego do wielu modeli, które zapisały się różnymi zgłoskami w historii motoryzacji.

Myślę, że jednym z popularnych klasyków jest Mercedes klasy E (W124), którego produkcja zakończyła się w 1995r. a mimo to nadal jest poszukiwany przez fanatyków tej marki. Fenomen tego samochodu, polega na niezawodnym silniku benzynowym, którego naprawa miała dotyczyć dopiero po przejechaniu pół miliona kilometrów. Oznacza to, że niemiecka precyzja stanowi wyznacznik po dziś dzień. Drugim z kolei, popularnym klasykiem jest BMW serii 8 (E31). Obecnie, samochód który był produkowany w latach 1989-1999.Nie da się ukryć, że jego cena z roku na roku, będzie coraz wyższa.

Ciekawy może okazać się zakup Toyoty Celica VI generacji. To jeden z tym samochodów, którego bezapelacyjnie można nazwać klasykiem. Do Europy trafiło zaledwie 300 sztuk tego modelu, co niewątpliwie zwiększa jego wartość już na samym początku. Za kilka lat będzie to samochód na wagę złota.

Na naszym rynku, królują również polskie marki: Fiat 125p i 126p, Polonez, Syrena czy Warszawa. Te bardziej doinwestowane egzemplarze mogą oznaczać wydatek rzędu 100 tys. złotych. Ponadto, w komisach samochodowych poszukiwane są także Żuki i Nysy. To, co najważniejsze podczas zakupu starego auta, to wstrzelenie się w odpowiedni moment, kiedy auto jest w tzw. dołku. Oznacza to, że samochód osiągnął już swoją minimalną wartość i jego cena już się nie zmniejszy. Jakie to są auta? Czekamy na wasze komentarze.

 

 

Igor Krajewski


 

Ogień na tłoki czyli przygoda z Fiatem Uno Fire

Fiat Uno to rynkowy weteran, ale tani w zakupie i łatwy w utrzymaniu. Skoro cieszył się w Europie wielkim powodzeniem przez prawie 20 lat, to widocznie użytkownicy łatwo godzili się z jego mankamentami. Dziś w cyklu #niedziela_w_garażu witamy Artura Górskiego - czytelnika portalu  Graty w Garażu - właściciela Fiata Uno z roku 2000 i miłośnika gratów. 



GwG: Hej Adam. Witam Cię w cyklu Niedziela w Garażu. Jak mija weekend? Spędzasz go przy jakimś gracie?

Adam Górski: Cześć. Pracuję od poniedziałku do piątku, więc tylko weekendy mogę spędzać przy aucie.

GwG: Opowiedz o swoim nabytku Fiacie Uno.

A.G.: Samochód zakupiłem w październiku ubiegłego roku. Uno to  2000 silnik 1.0 fire przebiegiem 89 tysięcy kilometrów. Nie jest to samochód salonowy, ze względu na wiek muszę poprawić spód auta na łączeniu progów na szczęście udało mi się znaleźć "prostego mechanika" . Sam raczej szukam opinii na temat tych  ewentualnych napraw i eksploatacji silników z serii Fire. Poprzednio jeździłem Seicento 900.  Jeździłem też dawniej już Uno w czasach jego świetności , tylko była to  900 z oryginalną instalacja gazową, ale...kiedy to było.

 


GwG: Co cię urzekło w Uno?

A. G.: Co mnie urzekło w Uno?... myślę że sentyment do lat młodości, kiedy te auta stały w salonach, a obecnie to prostota samochodu.

GwG: Jakie masz plany związane ze swoim Fiatem Uno?

A. G.: Nie będę ukrywał że poprawy wymaga łączenie podłogi i progów, ale załatwiłem mechanika do tej operacji, więc myślę że temat do ogarnięcia.

GwG: Jak trafiłeś na stronę Graty w Garażu? Czy podoba Ci się jej forma prowadzenia?

A. G.: Na stronę trafiłem przypadkiem tak szczerze i podoba mi się bardzo.

GwG: Dziękuję za rozmowę i życzę dobrej niedzieli.

A. G.: Dzięki. Pozdrawiam i do zobaczenia.

 

Historia modelu

1983 - premiera modelu, nadwozie hatchback 3d i 5d, silniki benzynowe 0.9 (45 KM), 1.1 (54 KM), 1.3 (68 KM), diesel 1.3 D (45 KM)

1985 - silniki benzynowe 1.0 (45 KM), 1.1 (50 KM), 1.1 (58 KM), 1.3 (65 KM), 1.5 (75 KM), 1.3 Turbo (105 KM), diesel 1.7 D (60 KM), turbodiesel 1.4 TD (70 KM) 1988 - wersja Selecta z bezstopniową skrzynią biegów

1989 - modernizacja nadwozia i wnętrza (nowe elementy nadwozia - pas przedni, zderzak, pokrywa silnika, pokrywa bagażnika, zmieniona deska rozdzielcza), silniki benzynowe 0.9 (45 KM), 1.0 (45 KM), 1.1 (52 KM), 1.1 (58 KM), 1.3 Turbo (100 KM), 1.4 (70 KM), 1.5 (75 KM), diesel 1.3 D (45 KM), 1.7 D (58 KM), turbodiesel 1.4 TD (71 KM)

1991 - silnik benzynowy 1.4 Turbo Racing (112 KM)

1993 - wycofanie z oferty silników gaźnikowych, wszystkie jednostki w wtryskiem i katalizatorem

1995 - zakończenie produkcji Uno we Włoszech, rozpoczęcie produkcji w Polsce, Ameryce Południowej i Afryce

1998 - nowy silnik 1.0 (45 KM), wersja Clip

1999 - nowy silnik 0.9 (40 KM) 

2002 - zakończenie produkcji Fiata Uno w Polsce, dalsza produkcja w Brazylii (Fiat Mille), również w wersji zasilanej metanolem 

 




 

 

Moda na polską motoryzację – przybywa aut klasycznych na drogach!

Rok 2021 można przyjąć mimo wszystko za udany. Coraz więcej osób świadomie dba o swoje graty, zabytki czy klasyki. Przykład? O ponad 5 tysięcy Fiatów 125p więcej niż w roku ubiegłym jeździ po naszych drogach.  Równo po roku (17 grudnia) porównałem dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów. Efekt? – Zaskoczenie! Spójrzcie na inne auta.

 


Fenomen, sentyment czy nadmiar wolnego czasu? A może chęć powrotu do czasów aut analogowych? Dlaczego Polacy decydują się na zakup aut polskiej motoryzacji? Dla jednych powodem jest sentyment do polskiej marki, dla innych chęć posiadania auta o statusie zabytkowym. Wydaje mi się, że za ten trend odpowiada przede wszystkim rozwijająca się w ostatnich latach moda na klasyki – szczególnie teraz za sprawą koronawirusa. Coraz więcej osób interesuje się motoryzacją i chciałoby posiadać na własność jakiś klasyczny, wyróżniający się z tłumu samochód.

Kiedyś posiadanie klasycznego samochodu traktowane było jako ekscentryzm dla wybranych. Dziś można powiedzieć, że jest to hobby prawie dla każdego. Moda na klasyki spowodowała prawdziwą eksplozję ogłoszeń z samochodami starszymi niż 20 lat. Niestety, wiele z nich to odpicowany złom, wart niewiele więcej niż waży. Nie przeszkadza to niektórym sprzedającym żądać za niego cen z kosmosu. W Polsce od kilku lat panuje trend wzrostowy na starsze auta, szczególnie auta polskiej produkcji FSO i FSM, czyli słynne Duże Fiaty, Polonezy, Maluchy oraz od niedawna Fiaty Cinquecento czy Daewoo. (to nie żart)

Coś, czym przez lata Polacy jeździli z konieczności - bo mało kto mógł wówczas pozwolić sobie na zagraniczny wóz - dziś przeżywa renesans. Auta produkowane w Polsce nigdy nie należały do najbardziej zaawansowanych technologicznie. Mimo to mają dziś całą rzeszę miłośników. A rzesza miłośników napędza handlarzy do windowania absurdalnych cen za dobrze utrzymane egzemplarze. 30 czy 40 tysięcy złotych w ogłoszeniu za „Malucha” jest dziś niestety rzeczą normalną. Inną sprawą są ceny transakcyjne, które w tym przypadku są o wiele niższe, a samochody o sztucznie napompowanej wartości wiszą w ogłoszeniach miesiącami. Jeśli jesteś już posiadaczem klasyka, to niezależnie od tego, w jaki sposób będziesz używał starego auta, to prawdopodobnie przyniesie Ci ono dużo radości- zupełnie innego wymiaru niż nowoczesne auta i naszpikowane elektroniką pojazdy. Jeżeli zaś zamierzasz dopiero kupić klasyka to ważne jest, by przy zakupie zachować zdrowy rozsądek i mierzyć siły na zamiary. W każdym tak naprawdę przypadku lepiej kupić tańsze auto, które bez dużego wysiłku utrzymasz w stanie ciągłej sprawności, niż porywać się na coś, co z braku funduszy będzie stało miesiącami w garażu.  

Na sam koniec suche fakty- dane otrzymałem z Ministerstwa - Centralna Ewidencja Pojazdów:

Fiat 126p 

2020r. - 54 129  

2021r.    55 570

Polonez (wszystkie modele)

2020r. - 32 773

2021r. – 36 771 

Fiat 125p

2020r. - 10 213

2021r. – 15 694

 

 Dla porównania inne auta mniej "polskie" ale produkowane w Polsce i określane mianem "naszych".

 

 

Fiat Cinquecento

2020r. – 33 129

2021r. – 29 418

 

Daewoo Matiz

2020r. – 75 435

2021r. – 69 785

 

Daewoo Lanos

2020r. – 65 435

2021r. - 63 195

 

Rok 2020 - dane na dzień 17 grudnia

Rok 2021 - dane na dzień 17 grudnia 

dane dotyczą aut sprawnych- mających aktualny przegląd i ubezpieczenie OC  (auta dopuszczone do jazdy)

 

Igor Krajewski


Świąteczna rozmowa GwG - Jan Garbacz i jego pasja do dawnej motoryzacji

Dziś w Świątecznym wydaniu #niedziela_w_garażu wyjątkowy Gość - Youtuber - Jan Garbacz.  Autor wielu ciekawych filmów o autach niespotykanych już na polskich drogach, ale przede wszystkim pasjonat starej motoryzacji.

 



 

GwG: Cześć, Janku. Witam Cię serdecznie w cyklu #niedziela_w_Garażu. Jak mijają Święta?

Jan Garbacz: Cześć Igor. W tym roku święta mijają bardzo tradycyjnie, jesteśmy w komplecie, a nawet spadł śnieg więc atmosfera jest odpowiednia. Co prawda nie pojeździmy przez to zabytkami ale im też należy się odpoczynek. 

GwG: Właśnie mamy zimę. Twoje auta zimują czy jeździsz nimi w okresie zimowym?

J. G. : Zimą samochody stoją w garażu, te jeżdżące odpalam i robię nimi rundkę wokół garaży, ale nie wyjeżdżam na drogi publiczne, bo tam jest już sporo śmiercionośnej dla karoserii soli. A blacharka to przecież najdroższy element i jest mi ich zwyczajnie szkoda. Pozostaje więc ładowanie akumulatorów i przejeżdżanie samochodem choćby parę metrów, żeby opony się nie odkształcały. Tatra ma inny problem, czeka ją remont silnika. Natomiast Honda jest po blacharce, Tico nigdy nie jeździło zimą, więc warto je oszczędzać, a Syrena, cóż – mimo że jeżdżąca, dni do jej remontu są już policzone.

 

GwG: Tak, to piękna kolekcja. Chciałbym, byś opowiedział czytelnikom GwG o Hondzie. Jak to się stało, że ją nabyłeś?

J. G.: Z samochodami, które kupuję, zawsze wiąże się jakaś historia, długie poszukiwanie – tak było z moim pierwszym samochodem – Syreną. Od pierwszej myśli o zakupie do jego zrealizowania minęło dwa lata. Z Hondą Legend trwało to trochę dłużej. Dokładnie trzy lata. To trochę jak z ładną dziewczyną, najpierw ją zauważyłem na mieście, wcześniej nie zwracałem na nią uwagi, była za młoda. Z wiekiem stała się bardziej interesująca (śmiech). Wtedy zacząłem podchody, ale słabo mi szło, dowiedziałem się tylko, że należy do jednej ze stalowowolskich firm handlujących maszynami budowlanymi. Jakiś czas później zobaczyłem ją stojącą w komisie, wtedy nie odpuściłem. Ludzie w komisie potwierdzili mi, że to ten sam egzemplarz, który obserwowałem od trzech lat. Niestety miał już białe tablice rejestracyjne. Ponieważ ludzie w komisie nie wiedzieli o tym aucie zupełnie nic, nawet ceny nie potrafili podać, udałem się bezpośrednio do sprzedawcy. Sam proces zakupu trwał miesiąc, ale ostatecznie uwieńczony został sukcesem. Trzeba się było sporo nachodzić, w międzyczasie zobaczyłem, że samochód nie jest w najlepszym stanie, ale uczucie było silniejsze i kupiłem ten wóz.

 


 



GwG: Kiedy masz na wszystko czas? Masz auta, prowadzisz prężny kanał na YouTube. Jesteś rozpoznawalny. Jak się z tym czujesz?

J. G.: Staram się dobrze organizować swój czas, nie zawsze jest to proste, bo trzeba mieć dużo samodyscypliny, a z tym nie zawsze jest łatwo, ale wydaje mi się, że jednak trochę się tego nauczyłem. Czy jestem rozpoznawalny (hmm…) – nie czuję się jak celebryta jutuber, choć czasem faktycznie spotkam się z kimś, kto zna mnie z jutuba. Nie jest to może popularność a la gwiazda rocka, więc tabuny dziewczyn w wieku mojej Hondy nie rzucają mi się na szyję, ale miło mi, jeśli spotkam kogoś, kto docenia mą pracę.

GwG: Czy trudno przygotować taki jeden odcinek? Skąd bierzesz auta?

J. G.: To zależy od wielu czynników, są odcinki które zrealizować jest łatwiej, inne ciężej. Jeżeli auto jest mi dobrze znane, bardzo mnie interesuje, a w dodatku jeśli jeszcze nim pojeździłem wcześniej, to jest sytuacja idealna. Niemniej jednak każdy odcinek wymaga jakiegoś przygotowania. Mówi się, że praca może być pasją, ale to nie znaczy, że w niej odpoczywasz i wszystko jest bezproblemowe. Mimo to lubię pokonywać tego typu problemy. Skąd biorę auta? Czasem są to auta osób, które znam, coraz częściej też ludzie się do mnie zgłaszają.

GwG: Wróćmy na chwilę do Twojej Hondy. Jakie masz plany w roku 2022?

J. G.: Z Hondą, jak w prawdziwym związku, zawsze jest coś do przepracowania czy dopracowania, mimo że to bardzo porządna Japonka (i niezawodna). Lata robią swoje i poza blacharką, którą parę lat temu odnowiłem w zakładzie mojego kolegi Gerarda, trzeba będzie zająć się jeszcze zawieszeniem. Niestety części do Legenda są bardzo, ale to bardzo drogie, jest bardzo mało zamienników. Kto wie, może to także po części (nomen omen) stoi za niezawodnością tego auta.

 

GwG: Widziałem na kanale, że wydałeś ciekawy kalendarz na rok 2022. Co w nim znajdziemy?

J. G.: Dziękuję. W kalendarzu znajdują się zdjęcia samochodów sfotografowanych w latach 90. i 2000. Są to stare samochody, które wówczas można było jeszcze spotkać na naszych ulicach czy częściej –parkingach. Ale to nie są samochody pospolite, typu Fiat czy Syrena. Spotykacie tam auta nieoczywiste, takie jak Volkswagen K-70, Trabant 600 czy Seat 850. W pewnym sensie za tamtymi autami stała jakaś konkretna historia, to nie były auta kupione na Zachodzie u kolekcjonera z ogrzewanej hali, tylko wyczekiwane w kolejce, bądź przywożone z jakichś zagranicznych kontraktów. W tym aspekcie były ciekawsze niż dzisiejsze klasyki.

GwG: Jesteś miłośnikiem dawnej motoryzacji, ale wiem, że Twój Dziadek również. Wystąpił nawet w kilku Twoich filmach.

J. G.: To prawda, podobnie jak u Ciebie, mój Dziadek zawsze interesował się samochodami i w jakimś stopniu zaraził mnie pasją do starych aut. Nie miał może jakichś bardzo interesujących samochodów, nad czym ubolewam, ale możliwości zakupowe miał dość skromne, dlatego ja staram się nadrabiać (śmiech). Teraz przynajmniej auta są tańsze. Zresztą, jak słusznie zauważyłeś, mój Dziadek  w dwóch filmach opowiedział, dlaczego wybierał takie a nie inne auta.


 

GwG: Czego możemy się spodziewać na Twoim kanale w nowym 2022 roku?

J. G.: Mam nadzieję, że w kolejnym roku będziecie mogli zobaczyć na moim kanale jeszcze ciekawsze samochody i poznać trochę historii z nimi związanymi. Myślę też, że w końcu zrobię Wam pełnowartościowy odcinek o Tatrze z jazdą próbną!

GwG: Serdecznie dziękuję za rozmowę. Życzę sukcesów w rozwijaniu pasji motoryzacji. Zaglądasz czasami na portal Graty w Garażu?

J. G.: Również dziękuję i wzajemnie, życzę sukcesów. Oczywiście, że czytam, może nie każdy artykuł, ale myślę, że wszedłeś w ciekawy target motoryzacji lat 90. I zwracasz uwagę na samochody, którymi jeszcze nikt się specjalnie nie interesuje, a za jakiś czas będą pełnoprawnymi klasykami. Jednym słowem, robisz dobrą robotę!

Od  redakcji: Z okazji Świąt Bożego Narodzenia dla czytelników Graty w Garażu Janek przygotował KONKURS – prezent niespodziankę – wystarczy tylko odpowiedzieć na pytanie: Ile obecnie filmów Jan Garbacz zrealizował na Youtube ? Odpowiedź na pytanie proszę wysyłać do wiadomości prywatnej na FB – portalu Graty w Garażu.  Na odpowiedzi czekamy do 31 grudnia. Losowanie odbędzie się 1 stycznia ! Zapraszamy do zabawy. 


 

Honda Concerto: Zapomniany japoński klasyk z nutką rdzy

Honda Concerto, produkowana w latach 1987-1996, to samochód, który zdobył uznanie wielu kierowców na całym świecie. Jako typowy model klasy ...