25 lat FSO Polonez Atu (minus)

W styczniu 1996 na Żeraniu uruchomiono montaż Poloneza Atu. Auto w tej odmianie przetrwało w ofercie zaledwie przez piętnaście miesięcy, gdyż  w kwietniu 1997 roku zastąpiła je - zmodernizowana - wersja Atu Plus. Oznacza to, że "atu minus", jak nazywają ten pojazd pasjonaci samochodów z FSO, to jeden z najrzadszych produkcyjnych modeli Poloneza w historii.





Już na początku lat 80. XX wieku myślano nad wdrożeniem do produkcji Poloneza w nowej wersji nadwoziowej, będącej uzupełnieniem gamy modelowej po planowym zaprzestaniu produkcji Polskiego Fiata 125p. Gotowy prototyp Poloneza w wersji sedan przygotowany został w 1982 roku na bazie modelu FSO Polonez MR'78, ale posiadał on kilka wad, które wykluczały wdrożenie do produkcji. Sztywność tylnej części nadwozia była niezadowalająca, pojemność bagażnika była o 1/3 mniejsza niż w modelu 125p. Wszystkie te wady, brak funduszy oraz podjęcie decyzji o pozostawieniu w produkcji modelu Polski Fiat 125p ostatecznie przekreśliły los tego prototypu. Powstał jeden egzemplarz w kolorze pomarańczowym.

Kilka lat po nieudanej próbie stworzenia sedana w FSO powstała pierwsza makieta Poloneza w wersji sedan, na bazie modelu Caro. W 1994 roku na targach poznańskich zaprezentowano pierwszy jeżdżący prototyp Poloneza w tej wersji nadwoziowej. Auto spotkało się z dużym zainteresowaniem publiczności. Prototyp posiadał kilka znaczących różnic w stosunku do modelu seryjnego. Pojawiła się całkowicie nowa zaprojektowana przez włoską firmę Orciari deska rozdzielcza (tablica przyrządów z modelu MR'93), nowe boczki drzwiowe oraz schowek na kasety pomiędzy siedzeniami, który mógł również pełnić funkcję podłokietnika. Istotne zmiany zaszły w tylnym zawieszeniu: zastąpiono resory piórowe sprężynami śrubowymi i wahaczem wleczonym, amortyzatory zainstalowano ukośnie. Prototyp ten był koloru białego i posiadał tylne lampy z modelu Caro. 


 

W 1995 roku FSO przedstawiła na targach kolejną wersje prototypu sedana. Auto to miało identyczną deskę rozdzielczą jak pierwszy biały prototyp, jednak tylne zawieszenie posiadało resory piórowe. Pojazd ten był w kolorze fioletowym z pakietem stylistycznym firmy Orciari, na tylnych błotnikach znajdował się napis „Limited”. Lampy tylne były identyczne jak w modelu seryjnym. Zdjęcia tego prototypu można często spotkać na pierwszych folderach reklamowych FSO Atu.

Możliwe, że powstał również bliźniaczy model prototypu z 1995 roku, jednak w innym (ciemniejszym) kolorze i bez oznaczeń o wersji limitowanej. Razem z tymi prototypami po 1994 roku powstawały również auta niewiele różniące się od wersji seryjnych. 


 

Produkcję seryjną modelu rozpoczęto w 1996 roku. Początkowo auto to miało nosić nazwę FSO Atu, jednak ona musiała zostać zmieniona po proteście towarzystwa ubezpieczeniowego ATU. Model Atu w stosunku do Caro cechował się lepszym wyciszeniem, spowodowanym wyraźnym oddzieleniem tylnej części nadwozia od przestrzeni pasażerskiej oraz większą o 20% sztywnością nadwozia. Dużą pojemność bagażnika udało się osiągnąć dzięki ukośnemu zainstalowaniu tylnych amortyzatorów.

Auto to oferowano wyłącznie w trzech wersjach silnikowych: 1.6 GLi z jednopunktowym wtryskiem paliwa, 1.4 GLi 16V z wtryskiem wielopunktowym oraz z silnikiem wysokoprężnym 1.9 GLD. Niedługo po wprowadzeniu do produkcji Atu doczekał się swojego zmodernizowanego następcy Poloneza Atu Plus. 

Ogromne zainteresowanie zwiedzających Targi Poznańskie sprawiło, że w FSO podjęto decyzję o dalszych pracach nad sedanem. Chodziło o zoptymalizowanie auta tak, by wreszcie można było uruchomić produkcję seryjną. Niestety, jak to często w Polsce bywało, słowo "optymalizacja" oznaczało w istocie "uproszczenie". 

 

 

Mimo licznych wad, będących niekiedy powodem kpin, auto uznać można za - stosunkowo udaną - próbę połączenia dwóch motoryzacyjnych światów. Właściciele starszych Polonezów z uznaniem spoglądali na hamulce Lucasa, elektroniczny zapłon (zniknął aparat zapłonowy), hydrauliczną regulację luzów zaworowych czy - wspomniany już - jednopunktowy wtrysk paliwa. Dzięki temu ostatniemu, średnie zużycie paliwa można było utrzymać na sensownym poziomie 8 l/100 km. Auta do tego stopnia budziły zazdrość, że - fabrycznie - można je było doposażyć w immobiliser i mechaniczną blokadę skrzyni biegów.

Atu nie miał jednak najmniejszych szans w rywalizacji z zachodnimi pojazdami z początku lat dziewięćdziesiątych. Ogromna kierownica (brak wspomagania) zasłaniała przełączniki i zegary, fotele - chociaż zmodernizowane - nie zapewniały żadnego trzymania bocznego. Bez zmian pozostał też - wymuszający specyficzną pozycję - rozstaw pedałów.

Ostatecznie Atu zniknęło z oferty FSO po zaledwie piętnastu miesiącach. W kwietniu 1997 roku zastąpił je - znacznie zmodernizowany - model Atu Plus wyposażony w inne zderzaki, wspomaganie kierownicy i zupełnie nowe wnętrze.

Obecnie coraz trudniej o zadbany egzemplarz Poloneza Atu. Większość aut, z uwagi na kiepskie zabezpieczenie antykorozyjne, dawno już zasiliło hutnicze piece. Samochody w dobrym stanie to dziś wydatek od 4 do 8 tys. zł. Biorąc pod uwagę krótką produkcję tego modelu, w najbliższych latach można się spodziewać znacznego wzrostu cen.




Igor Krajewski 

 

Portal o popularnych autach z lat 90-tych. Z dnia na dzień tych aut jest coraz mniej.

Zapraszam do komentowania.

Facebook :  www.facebook.com/gratywg

                Instagram: www.instagram.com/graty_w_garazu

 

Hepkem po Polsce - czyli wyprawy Natalii

Czerwiec jest miesiącem, gdzie szczególnie opowiadamy o Fiatach 126p. Dziś w cyklu #niedziela_w_garażu gościmy Natalię Bzikot - właścicielkę pięknego żółtego Maluszka - Fiata 126p z ostatniej serii Happy End.





Wspomniana seria to ostatnie 1000 aut  (500 sztuk żołtych i tyle samo czerwonych) które wyjechało jako ostatnie z fabryki w Polsce. Ostatni Maluch był żółty i trafił do muzeum Fiata w Turynie. Muzea w Polsce również posiadają egzemplarze limitowanej serii Happy End. Jeden egzemplarz z tej serii posiada również Natalia. 

 

GwG: Hej Natalio. Witamy Cię w cyklu #niedziela_w_garażu. Piękny Maluszek. Minionek czy Cytrynka?

Natalia Bzikot.: Cześć. W sumie to ani "Minionek" ani "Cytryna". Zawsze wyrażam się o nim "Hepek".

GwG: Widziałem Twoje auto na zlocie Wesołych Maluchów w Modlinie. Mój 6-letni syn tak skwitował, gdy zobaczył Twoje auto: "Tato, kup żółty samochód, takiego jeszcze nie mamy. Jest piękny." - Jak to jest z popularnością Twojego Maluszka?

N. B.: Na pewno na trasach zwraca na siebie uwagę przez swój żółty kolor ,ale również przez niebieskiego Moskwicza na bagażniku dachowym.  

 


GwG: Czy na popularność składa się też Kobieta - Kierowca tego autka?

N. B.: Na trasie często mi się zdarza, że wyprzedzający mnie kierowcy robią zdjęcia i filmiki. Najlepsze miny mają ,kiedy orientują się że za kierownicą siedzi kobieta.

GwG: Jak zostałaś właścicielem tego Fiacika?

N: B.: Swoją przygodę z maluchem zaczęłam 6 lat temu, kiedy mój mąż Grzegorz zakupił swojego pierwszego malucha. Zaczęliśmy jeździć na zloty spoty i poznawać spore grono fanów tego małego autka nie przypuszczałam, że kiedyś będę go mieć. Po nieszczęśliwym wypadku mojego męża musiałam usiąść na kółko malucha. Traktowałam to jako zwykłą jazdę samochodem. 4 lata temu mój mąż Grzegorz stwierdził, że kupujemy kolejnego malucha, którym będę jeździła. Przyznam szczerze, że byłam sceptycznie nastawiona to tego pomysłu, ale cóż zgodziłam się. Szukaliśmy żółtego Happy End-a. Po zakupie okazało się, że auto wymaga wielu napraw, wiec podjęłam się rozebrania go na części pierwsze by mógł pojechać do blacharza i lakiernika. Gdy wrócił po malowaniu ma przepiękny żółty kolor, wtedy po raz pierwszy poczułam, że to samochód dla mnie.

GwG: Jeździsz nim jako daily?

N. B.: Maluszka używam tylko i wyłącznie rekreacyjnie.

GwG: Słyszałem w kuluarach zlotu, że przejechałaś około 200 kilometrów, by dotrzeć na zlot? Maluszek dobrze się sprawuje na trasach?

N. B.: Kilometry to tylko liczba. Jaki jest czas i możliwość to staram się jeździć na na wszystkie bliższe i dalsze zloty. Maluszek jak na razie nie zawiódł, co świadczy tylko o tym, że jest dobrze złożony. Z ciekawostek mogę powiedzieć, że w 2017 roku byliśmy z mężem Grzegorzem na  "14 Ogólnopolskim Zlocie Fiata 126 p" w Sochaczewie tam otrzymaliśmy numer startowy 116. Na zlocie odbywało się bicie  rekordu Guinesa w "Najdłuższej Kolumnie Fiata", gdzie również otrzymaliśmy numer 116. W lutym 2018 roku zakupiliśmy Happy Enda i całkiem przypadkowo okazało się ze jest on numerem 116 z ostatniej serii 1000 wyprodukowanych maluszków, taki mały zbieg okoliczności 

GwG: Zdarzały się awarie, które uniemożliwiały dalszą trasę?

N. B.: Jedyną częścią, która się do tej pory zepsuła to pompka paliwa.

 


GwG: Czy to prawda, że w większości sama składałaś Hepka po remoncie?

W sumie to może nie większość, ale dużo czasu poświęciłam na złożenie i doprowadzenie go do stanu w jakim jest teraz. Hepek na początku został rozebrany przeze mnie i mojego męża Grzegorza. Później został zaprowadzony do blacharza. Między czasie Piotr, który jest mechanikiem robił dla mnie przegląd i uszczelnienie silnika, niestety za małe doświadczenie by się podjąć renowacji serca maluszka. Z przeglądem skrzyni pomógł nam Marcin, ja zajęłam się kompletowaniem części. Po 1,5 roku wróciło odświeżone nadwozie, silnik,skrzynia. Zaczęło się żmudne składanie. Na początku wydawało mi się, że to nic trudnego w końcu to tylko Maluch :) nie wiedziałam od czego zacząć, więc zaczęłam od najprostszych rzeczy. Kiedy dobrnęłam do składania podwozia okazało się że szybciej się wszystko rozkręca niż skręca. Musiałam prosić o pomoc bardziej doświadczonego kolegi, który zaoferował swoją pomoc razem złożyliśmy podwozie. Montaż uszczelek, mechanizm szyb oraz montaż skrzyni i silnika zrobiliśmy z mężem Grzegorzem (jednak męska siła i dodatkowa para rąk jest potrzebna - chęci czasem to nie wszystko). Z nadwoziem starałam się  poradzić sobie sama, ale bardzo często odwiedzali mnie w garażu moi przyjaciele Maciek, Justyna, Sebastian, którzy nie tylko patrzyli na moje ręce, ale też dokładali swoją pomocną dłoń. Śmiało można powiedzieć, że poświeciłam na składanie Hepka dużo czasu, bez pomocnych dłoni za wiele bym nie zdziałała. 



GwG: Spotykasz się  z nimi nadal?

N. B. 1 sierpnia 2017 roku  wpadłam na pomysł i założyłam naszą Grupę Lipsko126p, która liczyła aż 4 maluszki. Grupa z roku na rok powoli się rozrasta. Pozwolę sobie wymienić ich z imienia i nazwiska, ponieważ są moją maluchową rodziną na którą zawsze mogę liczyć :) Justyna Kubicka, Łukasz Pałczyński, Maciej Ciecieląg, Sebastian Skrzek, Elżbieta Woźna, Jacek Mazurkiewicz, Marek Choina, Natalia Choina, Mateusz Mróz, Jakub Czerny, Michał Pomarański, Łukasz Jakubas i Paweł Zientala.

GwG:  Serdecznie dziękuję za rozmowę. Co byś powiedziała Paniom, które wahają się, by kupić klasyczne auto, a mają chęć poczuć klimat dawnych lat?

N. B.: Ja również dziękuję za rozmowę. Do odważnych świat należy. Nawet jeśli nie znacie się na samochodach, ale chcecie posiadać klasyka i nabyć o nim wiedzę, wystarczy poprosić kogoś bardziej doświadczonego kto chętnie podzieli się swoją wiedzą w poszukiwaniu i zakupie wymarzonego pojazdu.  


 

 











 Igor Krajewski

Foto należą do właścicielki prezentowanego tutaj Fiata 126p - Natalii Weroniki Bzikot 

 

 



Portal o popularnych autach z lat 90-tych. Z dnia na dzień tych aut jest coraz mniej.

Zapraszam do komentowania.

Facebook :  www.facebook.com/gratywg

                Instagram: www.instagram.com/graty_w_garazu

Maluchem od Małego PRL do XXI wieku - historia dwóch pasji Kuby

Czerwiec, to miesiąc w którym będziemy publikować wywiady cyklu #niedziela_w_garażu z użytkownikami Fiatów 126p, gdyż właśnie dziś przypada 48 rocznica rozpoczęcia produkcji popularnego maluszka. Na pierwszy ogień -  Kuba Barciński - właściciel czerwonego Maluszka - fotograf i założyciel strony na Facebooku "Mały PRL". 

 



 
 
GwG: Cześć Kuba, widzimy się na zlocie Maluchów w Modlinie. Lubisz takie imprezy?
 
Kuba Barciński: Hej, bardzo lubię takie imprezy, ponieważ zawsze panuje na takich spotkaniach miła atmosfera. Poznaje się wiele nowych ludzi, oraz można zobaczyć wiele ciekawych aut.
 

GwG: Jesteś dziś znów ze swoim nieodłącznym aparatem. Jak godzisz pasję fotografii i starych aut?
 
K. B.: Lubię fotografować stare auta, sprawia mi to wiele radości.
 
 
GwG: Co spowodowało, że założyłeś portal Mały PRL?
 
K.B.: Z tym wiąże się dość długa historia. Podczas, gdy chodziłem jeszcze do gimnazjum, mój kolega wpadł na pomysł abyśmy poszli w carspotting (robienie zdjęcia samochodów na ulicy), nie wychodziło nam to więc postanowiliśmy, że kończymy z tym. Pewnego dnia, znalazłem lustrzankę mojego ojca na strychu, więc postanowiłem, że powrócę do fotografowania. Zaczęło mi to wychodzić tak więc moją pasją stało się cykanie zdjęć. Po za tym od zawsze chciałem mieć  samochód, który wyróżnia się na drogach. Stwierdziłem, że takim samochodem będzie Maluch czyli Fiat 126p. Zakupiłem takowy egzemplarz, a z racji tego, że lubię fotografowanie, to połączyłem jedno z drugim . W taki sposób powstała strona. Nazwa "Mały PRL" pochodzi od malucha (Mały) oraz okresu w którym maluch był popularny. 


GwG: Masz jakiegoś grata? 
 
K. B.: Tak jak już wspomniałem mam fiata 126p FL z 1990 roku,ale posiadam również dwa motorowery Romet Ogar 200 oraz motorynkę M2.
 

GwG:  Jeździsz  maluszkiem na co dzień?
 
K. B.: Nie, ale zdarzają się dni, gdzie służy mi jako daily.
 

 

GwG: Jesteś młodym człowiekiem, uczniem Technikum poligraficznego.  Jak można młodych ludzi przekonać do starszych aut i dawnej motoryzacji?
 
K. B.: Jest to bardzo ciężkie pytanie, młodzież w tym wieku woli szybkie, drogie fury a nie jakieś "stare graty". Moim zdaniem, nie ma sensu ich przekonywać, nie raz próbowałem. 
 
 
GwG: Masz swoje ulubione zdjęcia zrobione do tej pory?
 
K. B.: Posiadam takie - proszę. 
 
 


 
GwG: Jakie plany na przyszłość? 
 
K. B.: Dom, rodzina, dzieci, zloty oraz garaż pełen samochodów (trochę starych, trochę nowych).
 
 
GwG: Serdecznie dziękuję za rozmowę. Zapraszam czytelników do obejrzenia Twoich fotografii pod artykułem. A dla tych, którym mało jest fotek, polecam stronę autorską Mały PRL Kuby - https://www.facebook.com/malyprl









Igor Krajewski

Fotografie należą do portalu Mały PRL

 


Portal o popularnych autach z lat 90-tych. Z dnia na dzień tych aut jest coraz mniej.

Zapraszam do komentowania.

Facebook :  www.facebook.com/gratywg

                Instagram: www.instagram.com/graty_w_garazu

Seicento vs Matiz - Bitwa na popularność

 Istnieją pytania, na które ludzkość od lat nie ma odpowiedzi.  Dziś zadajemy pytanie: Seicento czy Matiz? Przez kilka lat walka między nimi była naprawdę imponująca.

 

 


 

 

Już na początek coś wspólnego:  karoseria koreańskiego modelu została zaprojektowana przez Włocha. I to samego Giorgetto Giugiaro. Daewoo Matiz wygrywał z pewnością jednym: dodatkową parą drzwi. Fiat oferowany był tylko w wersji 3-drzwiowej, a jego największy konkurent miał ich aż 5. Często to właśnie ten czynnik decydował o wyborze między Fiatem a Daewoo. Tym bardziej, że oba modele były produkowane w polskich zakładach, a do obu części zamienne były równie tanie i łatwo dostępne.

W międzyczasie jednak Fiat tracił przewagę nad coraz mocniejszymi rywalami, a Daewoo miało na tyle poważne problemy finansowe, że zwinęło się z Polski zatapiając przy okazji zakłady FSO.  Mimo przewagi Matiza, to małolitrażowy Daewoo nie mógł pochwalić się znacznie większą przestrzenią wewnątrz. Jego karoseria była dłuższa na okrągło jedynie o 20 cm, a różnica między rozstawem osi jeszcze bardziej topniała (2,20 vs 2,34 m).

 


Jak się tak dobrze przyjrzeć, to Matiz był bardzo mocnym rywalem Fiata Seicento jedynie w latach 1999-2000, kiedy to łącznie sprzedano ok. 113 tysięcy koreańskiego modelu. W sumie produkcja Daewoo Matiza na polski rynek wyniosła łącznie nieco ponad 150 tysięcy, z czego wg danych Samar jeszcze w 2019 roku było zarejestrowanych prawie 102 tysiące sztuk! To całkiem niezły wynik biorąc pod uwagę wiek auta i podatność na korozję, jeszcze większą niż u naszego "Seica". Ten tylko w latach 1998-2005 (kiedy to widniał w top 10 sprzedawanych modeli) znalazł ponad 289 tysięcy polskich nabywców, stając się zdecydowanie najpopularniejszym modelem przełomu wieków w kraju nad Wisłą.

 


Obecnie Fiat ma od dłuższego czasu pewne problemy w Polsce (i nie tylko),a jego zadyszkę skutecznie wykorzystała konkurencja. Od początku XXI wieku Fiat tracił na znaczeniu w naszym kraju - już w latach 90. rosła sprzedaż “zachodnich” koncernów, zwłaszcza marek niemieckich, ale także japońskich, co w czasach PRL było czymś nie do pomyślenia. Dziś na polskim rynku liczą się jedynie modele Tipo i 500.  Jednak to  Seicento pamięta dominację koncernu Fiata na polskim rynku motoryzacyjnym. To czasy, które pewnie już nie wrócą.

Igor Krajewski 

                            Portal o popularnych autach z lat 90-tych. Z dnia na dzień tych aut jest coraz mniej.

Zapraszam do komentowania.

Facebook :  www.facebook.com/gratywg

                Instagram: www.instagram.com/graty_w_garazu

 

Honda Concerto: Zapomniany japoński klasyk z nutką rdzy

Honda Concerto, produkowana w latach 1987-1996, to samochód, który zdobył uznanie wielu kierowców na całym świecie. Jako typowy model klasy ...