Historia Poloneza - już za chwilę 45 rocznica rozpoczęcia produkcji w FSO

Historia Poloneza, jednego z niewielu produkowanych w Polsce nielicencyjnych samochodów, rozpoczęła się prawie 45 lata temu . Nazwanie jednak Poloneza polską konstrukcją mija się z prawdą. Odziedziczył on bowiem rozwiązania  z Fiata, zaś nadwozie zaprojektował słynny Giugiaro.

 



Historia zaczyna się we Włoszech. Tam udali się przedstawiciele Fabryki Samochodów Osobowych w poszukiwaniu pojazdu dla milionów, na miarę rzeczywistości PRL. Jesienią 1974 r. w Turynie podpisano z Fiatem umowę na stworzenie samochodu, który, jako pierwszy od początku do końca, miał być produkowany w Polsce - i tylko w Polsce. Rodzimi konstruktorzy wzorowali się na pojazdach z nadwoziem dwubryłowym, które w latach 70. podbijały Europę. W śmiałych wizjach przyszły polonez miał podbić nawet rynek amerykański; być jak VW Golf czy Renault 5.

Sama zaś historia Poloneza skrywa wiele nieznanych szerszej ciekawostek. Uruchomienie produkcji nowego auta rozpoczęło się 3 maja 1978 roku. W rzeczywistości egzemplarze w sumie około 280 sztuk - powstawały na Żeraniu już od stycznia. Po za tym wkrótce po uruchomieniu linii montażowej trzeba ją było zatrzymać, by dostosować do nowych warunków.Na kilka miesięcy produkcja Poloneza stanęła, by potem ruszyć z "kopyta", aż do roku 2002.

 

 

W 1991 roku rozpoczęto produkcję seryjną modelu Caro. Wprowadzono w niej prawie 270 zmian. Warto wspomnieć iż, najlepszym okresem produkcji FSO Polonez  były lata 1992-1996. W 1993 roku miało miejsce kilka modernizacji samochodu: w pierwszej połowie roku poszerzono rozstaw kół z przodu i z tyłu o 59 mm, co poprawiło stateczność auta. Na jesieni miała miejsca kolejna seria zmian: z maski silnika zniknął plastikowy chwyt powietrza, którego rolę przejął nowy plastikowy pas podszybia w miejsce metalowego, zmodernizowano instalację elektryczną, ulepszono mechanizm wycieraczek, zastosowano nowy zestaw wskaźników. Poprawiono także ogrzewanie i wentylację wnętrza poprzez montaż czterech nawiewów w kabinie pasażerskiej. W 1994 roku poziom produkcji osiągnął historyczny wynik blisko 87 tys. egzemplarzy. Ostatnią poważną modernizacją Poloneza były Caro Plus, Atu Plus i Truck Plus w 1997 roku, rok po przejęciu zakładu przez Daewoo.

Obecnie w systemie CEPiK mamy 31 251 sztuk egzemplarzy  z czego 13585 to aktywne sztuki posiadające OC i PT.


Historia Polonez skrywa jednak wiele nieznanych szerszej publiczności ciekawostek. Jedną z nich jest np. huczne uruchomienie produkcji nowego auta w FSO, które - przynajmniej oficjalnie - rozpoczęło się 3 maja 1978 roku. W rzeczywistości egzemplarze tzw. serii przedprodukcyjnej - w sumie około trzystu sztuk - powstawały w FSO już od stycznia. Mało kto wie również, że wkrótce po triumfalnym uruchomieniu linii montażowej... trzeba ją było zatrzymać. Dostosowanie fabryki do produkcji "nowego" modelu wymagało daleko idących modernizacji, a te zbiegły się w czasie z koniecznością przeprowadzenia wielu napraw.

Czytaj więcej na https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/ciekawostki/news-nietypowe-fakty-z-historii-poloneza-wiedziales,nId,5185625#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Historia Polonez skrywa jednak wiele nieznanych szerszej publiczności ciekawostek. Jedną z nich jest np. huczne uruchomienie produkcji nowego auta w FSO, które - przynajmniej oficjalnie - rozpoczęło się 3 maja 1978 roku. W rzeczywistości egzemplarze tzw. serii przedprodukcyjnej - w sumie około trzystu sztuk - powstawały w FSO już od stycznia. Mało kto wie również, że wkrótce po triumfalnym uruchomieniu linii montażowej... trzeba ją było zatrzymać. Dostosowanie fabryki do produkcji "nowego" modelu wymagało daleko idących modernizacji, a te zbiegły się w czasie z koniecznością przeprowadzenia wielu napraw.

Czytaj więcej na https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/ciekawostki/news-nietypowe-fakty-z-historii-poloneza-wiedziales,nId,5185625#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Warto to podkreślić, iż w połowie lat 90. Polonez Caro był najchętniej kupowanym nowym samochodem w Polsce.

Fiat Cinquecento czy Daewoo Tico ? - test najpopularniejszych aut "pudełek" lat 90-tych

Fiat Cinquecento oraz Daewoo Tico to liderzy małych aut w latach 90. Obydwa koncerny toczyły batalię o klienta . Jak sprawują się w roku 2023? Czy widać je jeszcze na naszych ulicach?

 

  



Traktowane jako auta rodzinne. Oba mikroskopijne. Wszystko na granicy przydatności. Ale nie są one bezużyteczne. Każdy, kto kiedykolwiek próbował zaparkować samochodem "normalnych" rozmiarów w zatłoczonych centrach miast, dostrzeże zalety obu modeli. Wcisną się właściwie wszędzie. Wystarczy znaleźć niewielką lukę i już stoimy wygodnie zaparkowani.

Historia: Tico jest licencyjnym pomysłem na Suzuki Alto i zadebiutowało w 1991 roku. Produkcję (a odbywała się też w Polsce) zakończono w 2001 roku. Fiat także był produkowany w naszym kraju oraz zadebiutował w 1991 roku i choć miał być następcą Fiata 126p, to zakończył żywot rynkowy znacznie wcześniej, bo w 1998 roku (Maluchy zjeżdżały z taśmy produkcyjnej jeszcze w 2000 roku).

Wygląd: Oba auta mają kształt pudełkowaty. Jednak jedno pudełko może być ładniejsze niż inne i moim zdaniem Cinquecento wygląda ciekawiej. W Fiacie udało się mimo wszystko ukryć fizyczne ograniczenia. Warto dodać, że Cinquecento projektowało Centro Stile Fiat. Trzeba im pogratulować, gdyż wykonali kawał dobrej roboty.

Wnętrze: Tutaj ponownie niepodzielnie panuje Fiat, ale głównie z przodu i głównie w temacie stylistycznym. Tico natomiast ma jedną, potężną broń, którą jest możliwość w zajęcia miejsca na tylnej kanapie w bardzo cywilizowany sposób. Jego 5-drzwiowe nadwozie jest ewenementem na skalę tego segmentu, a zasadność widać nawet w tym, że wiele lat później .Zatem do Tico łatwiej się dostać, choć wielkie drzwi Cinquecento powodują jednocześnie że łatwiej dostać się na przednie fotele. Coś za coś. W Tico przednie drzwi są znacznie mniejsze. W Fiacie jest też nieco więcej miejsca z przodu. Sama aranżacja wnętrza również przemawia za Cinquecento. Przełączniki są umieszczone w wygodnych miejscach, całość jest bliższa wygodzie kierowcy niż w Tico, gdzie nie jest tak intuicyjnie, przyjemnie i
komfortowo.

 


Gdzie zyskuje Tico? Owszem, ma kilka "gadżetów" lepiej rozwiązanych niż u Fiata. To między innymi zamykany schowek (Fiat ma półkę). I jeszcze jedna - dość istotna kwestia - bagażnik! Choć według zapewnień inżynierów oba auta takowe mają, można się lekko kłócić czy aby na pewno! Bagażniki są mikroskopijne, ale podstawowe rzeczy takie jak puszkę pomidorów, makaron i kawałek mięsa spokojnie załadujemy. Z wózkiem dziecięcym mogą już być problemy. Zatem konkrety - Fiat ma 170 litrów przestrzeni, a Tico o 10 l więcej, bo 180 l.

Porównanie podczas jazdy: W przypadku Tico oferta jednostek napędowych ograniczyła się do jednej wersji – napędzał je trzycylindrowy silnik o pojemności 800 cm3. Wielu może się faktycznie zdziwić, ale jest to bardzo udana i godna polecenia konstrukcja. Fiat oferował kilka możliwości, bowiem Cinquecento napędzać mogły aż trzy silniki: 700 cm3, 900 cm3 lub 1100 cm3.  Najsłabsza 30-konna "700-ka" to emocje przypominające siedzenie na bardzo żwawym żółwiu. Osiągnięcie pierwszej "setki" zajmuje prawie 30 sekund (sic!), a maksymalnie pojedziemy z prędkością za którą nie złamiemy ograniczeń prędkości na autostradzie! Wynik to 127 km/h. Około 40-konną ""900-ką" (moce od 39-41 KM) pędzić już możemy z prędkością 140 km/h, a spod świateł rozpędzimy się znacznie szybciej. Od 0 do 100km/h w 18 sekund. To i tak gorzej niż w Tico! Najwięcej przyjemności sprawia oczywiście silnik 1,1 l o mocy 55 KM. Tu już faktycznie czuć, że zmieniamy położenie samochodu względem otoczenia. Pierwsza "setka" w 13,8 s i prędkość maksymalna 150 km/h. Oczywiście auta wyposażone w te ostatnie motory będą najdroższe na rynku wtórnym. Na koniec trzeba dodać, że wszystkie silniki w obu autach to jednostki benzynowe.

 

Odczucia z jazdy. W obu autach igramy ze śmiercią. Obie konstrukcje są skrajnie niebezpieczne podczas zderzenia. Crash testów Tico nie znajdziemy natomiast testy Cinquecento niestety już tak. Warto obejrzeć, choćby dla świadomości z jaką kruchością mamy do czynienia i w czym faktycznie siedzimy. Mało kto o tym pamięta, ale Tico na początku - z uwagi na nieodpowiedni poziom bezpieczeństwa - nie otrzymało homologacji. Dopiero po interwencji "politycznej" dostało "warunkową homologację" i mogło być sprzedawane w naszym kraju.


 

 A jakie są wasze opinie? Czekamy na  wasze zdanie.

Honda Concerto: Zapomniany japoński klasyk z nutką rdzy

Honda Concerto, produkowana w latach 1987-1996, to samochód, który zdobył uznanie wielu kierowców na całym świecie. Jako typowy model klasy ...